MEGIDDO na tropie przygody, śpiewu i... wędrówki –  wyprawa do Rezerwatu Krajobrazowego "Sine Wiry"

MEGIDDO na tropie przygody, śpiewu i... wędrówki –  wyprawa do Rezerwatu Krajobrazowego "Sine Wiry"

W życiu każdego chóru przychodzi taki moment, kiedy trzeba na chwilę odłożyć nuty, a śpiew przenieść w teren. Tak właśnie zrobił nasz chór szkolny MEGIDDO, który 11 czerwca 2025 r. ruszył ku przygodzie w Bieszczady – do magicznego Rezerwatu Krajobrazowego "Sine Wiry".

Sine Wiry – choć brzmi jak nazwa zespołu rockowego – to w rzeczywistości jeden z najpiękniejszych zakątków Bieszczad. Dzika przyroda, szemrząca rzeka Wetlina, ścieżki prowadzące przez lasy jak z bajki i brak zasięgu – czyli pełna regeneracja ducha, fonii i nagroda za cały rok szkolny naszej chóralnej, wspólnej pracy.

Bieszczadzkie ścieżki przywitały nas kroplami deszczu - orzeźwiającymi oczywiście, bo znacznie przyspieszyły nasze kroki. Wspólnie przemierzaliśmy leśny szlak, dzieląc się nie tylko wodą i słodyczami, ale też śmiechem, zmęczeniem i – co najważniejsze – opowieściami z chóralnego życia. Każdy krok pod górę był jak kolejna nuta w naszej wielogłosowej przygodzie. Po dotarciu na miejsce szybko przeszliśmy do najważniejszego punktu programu - ogniska integracyjno - muzyczno - kulinarnego - kiełbaski, gitara, śpiewy doprawione szczyptą melancholii. W tle słychać było trzask drewna i nasze głosy unoszące się nad bieszczadzkimi lasami – trochę czysto, trochę wesoło, zawsze z sercem.

W tym niezwykłym miejscu przyszło nam też pożegnać dwie wyjątkowe osoby - Julię Adamską i Justynę Wołoszczak, które kończą swoją szkolną przygodę. Ich głosy przez lata rozświetlały wszystkie szkolne wydarzenia, a ich zaangażowanie sprawiało, że nawet codzienne próby nie były takie straszne. Dziękujemy Wam za każdy dźwięk i za każdy uśmiech. Będzie nam Was brakować - ale wiemy, że Wasze serca i głosy jeszcze nie raz poruszą świat.

Nie możemy nie wspomnieć o najważniejszym ogniwie tej muzyczno - wędrownej przygody - naszej niezwykłej młodzieży. Wy – dzielni chórzyści, którzy z odwagą pokonują nie tylko bieszczadzkie podejścia, ale i własne słabości. Dziękujemy Wam za to, że mimo zmęczenia potraficie się śmiać, że dzielicie się nie tylko cukierkiem z plecaka, ale też dobrym słowem i obecnością. Że śpiewacie RAZEM. To Wy tworzycie atmosferę, która sprawia, że chór MEGIDDO to coś więcej niż zespół. Dziękujemy za uśmiech, za radość, za to, że każdy dźwięk, który razem tworzymy, ma sens właśnie dzięki Wam.

Z całego chóralnego serca dziękujemy również panu Stasiowi, panu Piotrowi i panu Pawłowi - czyli naszej trójcy kierowców, którzy nie tylko bezpiecznie dowieźli nas na miejsce, ale też dokonali rzeczy heroicznej: dostarczyli prowiant w bieszczadzką głuszę. Z uśmiechem na twarzy przemierzali dzielnie leśne ścieżki, niczym logistycy z misją specjalną. Ich determinacja, cierpliwość i duch wsparcia sprawiły, że czuliśmy się zaopiekowani. Panowie – bez Was nasze kiełbaski nie miałyby z kim jechać, a gitara mogłaby grać tylko „Ciszę”.

Wyprawa ta nie była tylko wypadem w przyrodę. To było coś więcej – czas bycia razem, dzielenia się ciszą i dźwiękiem, zmęczeniem i radością. Bo chór to nie tylko muzyka. To ludzie. To wspólna droga. I czasem – śpiew przy ognisku, kiedy ktoś nie zna akordów, ale wszyscy znają refren.

Z ciepłym pozdrowieniem - MEGIDDO